Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies .

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

cokupic.pl Poradniki Motoryzacja Jak poradzić sobie z przebitą oponą?

Jak poradzić sobie z przebitą oponą?

Poradnik

2014-08-18 15:38:18

Jedziemy drogą szybkiego ruchu. Za nami ciężki dzień, radio cicho gra, popołudniowe słońce umila nam podróż do domu. I nagle słyszymy huk, a potem coś w naszym aucie zaczyna stukać, klekotać i ściągać w którąś ze stron. Zaniepokojeni zjeżdżamy na pobocze, wysiadamy z auta i widzimy, że opona postanowiła popsuć nam to miłe popołudnie. Co wtedy zrobić? 
Kusi by powiedzieć, że to zależy od płci – albo dzwonimy do męża, albo zaglądamy do bagażnika w poszukiwaniu przydatnych akcesoriów. Tak wcale nie musi być! Nawet filigranowa kobieta z perfekcyjnym manicure’m, jest w stanie przy odrobinie dobrych chęci i niewielkiej wiedzy wyjść sama z takich tarapatów. Ale po kolei. 
Aby oszczędzić sobie później roboty, od razu sprawdzamy czy auto stoi na twardej płaskiej powierzchni. Jeśli tak – dajemy nura do bagażnika. Po przekopaniu się przez niezliczone ilości butów, parasoli, koca, który po ostatniej wyprawie pod namiot „gdzieś zaginął” i mnóstwa innych rzeczy, o których obecności w naszym aucie nie mieliśmy nawet pojęcia, docieramy do jego dna. Unosimy pokrywę i… teraz wszystko zależy od tego co tam zastaniemy.

Koło zapasowe

W starszych samochodach powinno być tam ukryte pełnowymiarowe koło zapasowe. Jednak wszechobecny trend zakładania instalacji gazowej sprawił, że jego miejsce często zajmuje zbiornik na gaz. W takiej sytuacji możemy oczywiście wozić w bagażniku całe koło, jednak wiąże się to ze znacznym zmniejszeniem przestrzeni bagażowej, lub wręcz całkowitym jej brakiem. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem jest coraz bardziej popularna dojazdówka. Jest to niewielkich rozmiarów koło z cienką oponą, niczym w motocyklu. Jej zaletą jest z pewnością dużo mniejsza masa od standardowego, oraz znacznie mniejsze gabaryty. Do wad należy fakt, że podczas jazdy musimy przestrzegać limitu prędkości. W zależności od producenta, wynosi on od 50 do 100 kilometrów na godzinę. Obecnie niemal żaden producent samochodów osobowych nie wyposaża swoich modeli w pełnowymiarowe koła zapasowe, ale właśnie w dojazdówki. Jeśli jednak jesteśmy posiadaczami starszego auta, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zakupili takie właśnie mniejsze koło ratunkowe. W zależności od modelu i nośności opony (maksymalnego obciążenia), jej koszt wynosi od 350 zł w górę.

Zestaw narzędzi

W każdym pojeździe oprócz koła zapasowego albo dojazdowego, powinien znaleźć się klucz do kół oraz podnośnik. Szczególnie po zakupie używanego auta warto sprawdzić ich obecność w bagażniku oraz stan techniczny, aby uniknąć późniejszych kłopotów. W zestawie powinien znajdować się lewarek przystosowany do naszego pojazdu, klucz do kół o odpowiednim rozmiarze (w zależności od wielkości śrub) oraz ściągacz dekielków, jeżeli takie posiadamy. Aby nie mieć problemów ze śrubami, warto zakupić tak zwany krzyżak. Jest to prosty klucz w kształcie znaku „+”, który na swoich końcach ma nasadki o wielkościach 17, 19, 21 oraz 23. Odkręcanie śrub takim kluczem jest łatwiejsze ze względu na pewniejszy uchwyt. Dodatkową zaletą jest to, że jest to zakup na lata. Nawet jeśli zmienimy samochód, mamy stuprocentową pewność, że klucz będzie pasował do każdego rozmiaru śrub. Taki klucz to wydatek od 20 do 50 złotych, ale z pewnością nie będziemy rozczarowani.

Zestaw naprawczy

Może się zdarzyć, że gdy po pierwszym ataku paniki, spowodowanym przebitą oponą zajrzymy do bagażnika, nie znajdziemy tam koła, ani niczego co miałoby je przypominać. Raczej coś wyglądające jak zabawki małego inżyniera. Jest to nic innego jak zestaw naprawczy. Standardowo składa się on z dwóch elementów – pojemnika z płynem uszczelniającym, oraz małego kompresora podłączanego do samochodowego gniazdka pod zapalniczkę (12V). Taki zestaw ma swoje wady jak i zalety. 

Zaletą są z pewnością mniejsze gabaryty oraz masa, w stosunku do koła zapasowego jak i dojazdówki. Taką metodą poradzimy sobie z przebitą oponą znacznie szybciej i bez brudzenia sobie rąk, niż sposobem tradycyjnym. Jednak każdy medal ma dwie strony. Otóż nie każdą oponę jesteśmy w stanie naprawić za pomocą tego zestawu. Jeśli na przykład nie zauważymy w porę, że jedziemy na flaku (można tego nie zauważyć, szczególnie w przypadku opon o niskim profilu, wtedy bowiem nie słychać charakterystycznego „flap, flap, flap”) i przez pewien czas będziemy jechać, felga potnie oponę do tego stopnia, że żadna pianka nam tych uszkodzeń nie naprawi. Drugą podstawową wadą tej metody jest fakt, że opony prowizorycznie naprawionej w ten sposób, nie uda się naprawić porządnie tak, aby nadawała się do dalszej eksploatacji. Pianka rozpryskuje się po całym jej wnętrzu wnikając we wszelkie szczeliny, przez co może i uszczelnia nam dziurę w oponie, ale jest niemal niemożliwa do usunięcia i mało który zakład oponiarski się tego podejmie. Wobec tego automatycznie wiąże się to z zakupem nowej, o ile nie dwóch (wszak na jednej osi powinny znajdować się dwie takie same opony o zbliżonym stanie bieżnika), nawet jeżeli winowajcą okazał się mały gwoździk, a uszkodzenie zostałoby naprawione w każdej wulkanizacji za 20 złotych i to w ciągu 15 minut. Jakby nie patrzeć mimo wielu zalet tego rozwiązania, późniejsze konsekwencje spowodują, że będziemy musieli wydać o wiele więcej na używaną/nową oponę albo opony. W zależności od ich rozmiarów może to być koszt od 200 do nawet 1000 zł za sztukę. Należy pamiętać, że producenci deklarują, iż na prawidłowo naprawionym kole można przejechać tylko około 50 kilometrów. Jeśli mamy do pokonania dłuższy dystans, warto zdjąć nogę z gazu i oscylować wokół prędkości 60-70 km/h.

Ceny zestawów naprawczych wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych. Co ciekawe wielu producentów umieszcza takie zestawy w nowych autach w standardzie. Jeśli chcemy aby nasz nowy samochód był wyposażony w tradycyjne, może nieco staroświeckie koło zapasowe, musimy za to dopłacić. 

Pianki naprawcze

Kolejną możliwością jaką ma właściciel auta, jest nabycie choćby na stacji benzynowej pianki naprawczej za około 20 złotych. Jest to nic innego jak dwa w jednym. To taki zestaw naprawczy opisany wcześniej, z tą różnicą, że płyn uszczelniający i powietrze mamy zamknięte w jednej puszce. Zaletą jest z pewnością dostępność, cena i łatwość użycia. Wad jest jednak zdecydowanie więcej. Tak jak w przypadku zestawu, opona naprawiona w ten sposób jest już praktycznie nie do uratowania. Drugim minusem jest fakt, że za pomocą pianki w spray’u nie naprawimy żadnego większego uszkodzenia w oponie, poradzi sobie ona jedynie z małymi dziurkami i nieszczelnościami. Podobnie jak w przypadku zestawów, nie uda nam się za ich pomocą naprawić opony z uszkodzeniem jej bocznej części. 

Podsumowanie

Każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety. Dla jednych zaletą będzie ekonomia i niska cena naprawy, dla innych zaoszczędzony czas i manicure. Jednak kiedy już wiemy jakie plusy i konsekwencje niesie za sobą każda z powyższych metod, możemy sami określić jak chcielibyśmy naprawiać koło, gdyby to akurat nas spotkał taki niefart. Jak widać powiedzenie „nie taki diabeł straszny jak go malują” znajduje swoje odzwierciedlenie w wielu dziedzinach. Również w wulkanizacji.