
Akcja gry umiejscowiona została na pustyni zwanej Pandorą, gdzie wszyscy biją się ze wszystkimi, a liczy się tylko jedno – zabijanie i złoto. Tu nie ma miejsca na litość. My także zaliczamy się do grupy, która w drodze po własne „El Dorado” nie patrzy na przeszkody, tylko prze do przodu. Zanim przejdziemy do właściwej rozgrywki, przyjdzie nam jeszcze wybrać jedną z czterech grywalnych postaci. Jako że panie mają pierwszeństwo – jedyną dziewoją dostępną w grze jest Lilith. Syrena, której narzędziem jest działanie nie tylko „cichaczem”, w otwartej walce także zachwyca skutecznością. Potrafi zawrócić innym mieszkańcom Pandory w głowach, ale jeszcze z większą szybkością zabijać tych, którzy stoją jej na szlaku. Dodatkowym atutem słodkiej, acz zabójczej panienki jest broń z amunicją czerpiącą z żywiołów, czy to ognia, czy elektryczności. Reszta z charakterów to sami panowie, zbudowani z najtwardszych skał na planecie.










Nowa marka od Gearbox Software jest czymś starym, ale podanym w nowej formie. Pokusiłbym się wręcz o stwierdzenie, że jest pewnego rodzaju reaktualizacją pojęcia hack’n’slash. Tak jak ewoluowały „staroszkolne” cRPG-i, takie jak serie Might & Magic, The Elder Scrolls czy Baldur’s Gate, w action cRPG-i typu Jade Empire czy Mass Effect, tak h’n’s pokroju Diablo zaczynają zmieniać się w coś w rodzaju właśnie Borderlands – hybrydy tego „erpegowego” podgatunku ze strzelanką FPP
dalsza część testu: tutaj
Komentarze użytkowników
juri88_95
Dodano: 2010-02-13 19:39:52