Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies .

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

cokupic.pl Testy Fotografia Test przenośnej baterii Measy BAT10000

Test przenośnej baterii Measy BAT10000

Test

2014-03-24 10:52:12

Kolor czerwieni na wskaźniku naładowania smartfona lub tabletu w chwili, kiedy jesteśmy z dala od elektrycznego gniazdka, to zapowiedź problemów z jego dalszą pracą. W takiej sytuacji rozwiązaniem może być przenośna bateria.

Pomimo intensywnych wysiłków producentów, długość działania sprzętu mobilnego: smartfonów i tabletów (przy intensywnym użytkowaniu) wciąż możemy liczyć w godzinach, a nie w dniach. To umiarkowany problem, kiedy nasz sprzęt używamy głównie w domu. Gorzej, gdy czerwony pasek baterii, informujący o jej szybkim rozładowaniu, zaskakuje nas na górskim szlaku, w lesie, bądź nad jeziorem. Wówczas, z dala od gniazdka elektrycznego, jesteśmy praktycznie pozbawieni jakichkolwiek szans na poprawę sytuacji.

Z pomocą przychodzi nam wówczas przenośna bateria, nazywana również Power Bankiem. Jednym z przedstawicieli tego typu urządzeń jest model Measy BAT10000. Pojemność mobilnego akumulatora jest imponująca, wynosi bowiem 10200mAh (w środku zamontowano 3 ogniwa litowo-jonowe firmy Panasonic). Biorąc pod uwagę fakt, że pojemność baterii litowo-jonowych we współczesnych smartfonach średniej klasy waha się od ok. 1500 mAh do 2500 mAh, Measy powinien być w stanie naładować ją do pełna 4-, a nawet 5-ciokrotnie. W dalszej części testu, przedstawiam jak prezentują się realne osiągi omawianego produktu w tym zakresie.

Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy dwa porty USB, dzięki czemu za pomocą baterii Measy możemy ładować oba podłączone sprzęty jednocześnie. To z pewnością duży plus tego produktu, który zwiększa jego funkcjonalność i pozwala zaoszczędzić czas. Docenią to z pewnością użytkownicy, korzystający równocześnie ze smartfona i tabletu — nie będą zmuszeni wybierać, które urządzenie zasilić energią w pierwszej kolejności.

Porty USB posiadają różne napięcie wyjściowe

Pierwszy daje prąd o natężeniu 1 A. W drugim ta wartość jest dwukrotnie większa, dzięki czemu elektroniczne gadżety, które posiadają baterie o sporych pojemnościach (np. phablety, tablety) naładujemy szybciej portem z 2 A.

Producent wyposażył opisywany produkt w diodę LED, znajdującą się pomiędzy opisywanymi powyżej portami USB. Nie oczekujmy jednak od niej, że zastąpi prawdziwą latarkę. To raczej dodatek, przydatny w sytuacjach awaryjnych. Warto również zwrócić uwagę na wskaźnik rozładowania, który przybrał w Measy postać 4 diod, znajdujących się na frontowym panelu (im mniej diod jest zapalonych w trakcie ładowania, tym bardziej rozładowane jest urządzenie).

Z kolei na drugim boku znalazł się port micro USB, służący do ładowania urządzenia oraz przycisk zasilania.

Oprócz baterii, w firmowym opakowaniu znajdziemy cztery przejściówki: microUSB, miniUSB oraz dwa dedykowane złącza do urządzeń Samsunga (przydatne do starszych modeli smartfonów i tabletów tego producenta, np. Galaxy Taba 2 7.0) i Apple'a. Tak szeroki wachlarz udostępnionych w standardzie przejściówek sprawia, że nabywcy opisywanej baterii nie powinni mieć problemów z ładowaniem większości dostępnych na polskim rynku urządzeń mobilnych.

W fabrycznym zestawie nie zabrakło oczywiście kabla USB oraz zasilacza sieciowego. Z tym ostatnim elementem miałem niemały problem, bowiem do redakcyjnych testów został nam początkowo udostępniony egzemplarz, który pasował jedynie do gniazdek bez bolca uziemiającego. Na szczęście po zgłoszeniu tej kwestii, otrzymaliśmy wtyczkę, która nie sprawiała już żadnych kłopotów. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko "wypadek przy pracy" dystrybutora i w sprzedaży znajdują sie zestawy z prawidłowymi zasilaczami.

Polski dystrybutor testowanego produktu deklaruje na swojej stronie internetowej, że z pomocą Measy możliwe będzie pięciokrotne naładowanie baterii iPhone’a lub napełnienie akumulatora w iPadzie. Warto nadmienić, że te wartości nie odnoszą się do najnowszych (w chwili pisania tego testu) generacji iPhone'a (5S) i iPada (Air), ale odpowiednio do iPhone'a 5 i iPada 4. Kolejnym atutem jest fakt, że sercem akumulatora jest procesor ze zintegrowanym modułem zarządzania obciążeniem oraz modułem zużycia energii. Kieruje on procesami ochrony przed nadmiernym rozładowaniem lub przeciążeniem oraz systemem zapobiegania zwarciom.

Podczas mierzenia czasu i wydajności ładowania baterii, testowym modelem była Motorola Moto G. Telefon udało mi się w pełni naładować 4 razy. Czas ładowania (od 0 do 100 proc.) wyniósł ok 2 h 40 min. Korzystałem przy tym z portu USB o napięciu 2 A. Przy założeniu, że współczesny smartfon wytrzymuje na zasilaniu (przy umiarkowanym użytkowaniu) ok. 2 dni, okazuje się, że dzięki Measy możemy zapewnić naszej mobilnej słuchawce ponad tygodniową porcję energii, przebywając z dala od cywilizacji i... prądu! To niezły wynik. Przydatny okazuje się mechanizm automatycznego wyłączania baterii po zakończeniu ładowania.

Na Allegro baterię Measy możemy zakupić już za kwotę ok. 135 zł, co w mojej opinii czyni ją bardzo atrakcyjnym produktem dla osób, które poszukują "energii na wynos". Urządzenie oferuje sporą funkcjonalność. Największym plusem jest niezaprzeczalnie duża pojemność ogniw przy zachowaniu relatywnie niedużych, kompaktowych rozmiarów i rozsądnej wagi. Na uwagę zasługuje duża liczba przejściówek, dzięki czemu naładujemy nie tylko urządzenia zasilane przez porty micro lub miniUSB, ale również starsze produkty Samsunga i te z oznaczeniem Apple.